piątek, 16 lutego 2018

Lutowe kartki z Magos i Jasiową Mamą.

Magos i Jasiowa Mama wymyśliły ciekawe tematy trzeba było je przemyśleć ;-).

Propozycje lutowe

Kartka nr 1 - Walentynki bez czerwieni

Okazało się, że nie było to bardzo trudne ;-) Chociaż nie wiem co o tej kartce powiecie .



Kartka nr 2 - Międzynarodowy Dzień Kota, który obchodzimy 17.02 z  elementem zrobionym z włóczki, wełny, kordonka, muliny (poza haftem)
Moja kartka z kotem ( kotami ) jest karteczką wielkanocną !


Nie jestem oryginalna dodatkowy element z kordonka to kwiaty.
Najpierw karteczką robioną do zabawy miała być ta  zielona kartka. Jednak coś mnie zaćmiło i zamiast zrobionej przeze mnie koronki na kartkę powędrowała kupiona.


Grafikę z kotkami znalazłam na pintereście, jednak nie znalazłam jej autora.

czwartek, 15 lutego 2018

Trzeci i czwarty dzień kursu patchworku.

Szyliśmy torbę ze starych dżinsowych spodni.W pierwszym dniu zajęć wykroiłyśmy torbę i zszyłyśmy patchworkowy panel będący przodem  torby.
Drugi dzień zajęć to zszywanie wierzchu torby,wszywanie zamka i szycie podszewki
 Oto torby uszyte na kursie. Oczywiście moja jest tylko jedna ;-)






Każda torba inna , chociaż tego za bardzo na zdjęciach nie widać . Inny  kolor dżinsu oczywiście ze starych dżinsów, inna wielkość. Tylko ja zrobiłam torbę dokładnie wg wykroju ;-)
Dziewczyny poszerzały i wydłużały wykrój, mnie wzrost nie pozwala na noszenie długich toreb. 
Ha, ha jak ja bym z taką dużą torbą wyglądała.


Torby mają śliczną podszewkę. Z tego materiału uszyłabym drugą torbę. ;-)


Mimo, że moja torebka nie jest duża mieści się w niej gazetka .

 

Pozostał tyko jeden dzień kursu, będziemy szyły organizery. Znowu wykorzystując stare dżinsy ;-)

Dziękuję za wszystkie komentarze.

wtorek, 13 lutego 2018

Drugi dzień kursu podstaw patchworku.

W zeszłą środę na kursie  dużo nie poszyłam. Po prostu nie za bardzo  chciało mi się szyć ;-)  Wszystko przygotowałam, troszkę pozszywałam, resztę zostawiłam do uszycia w domu.
 Usiadłam w czwartek by  uszyć do końca moją patchworkową poduszkę. A tu nagle, moja maszyna robi mi psikusa. Zaczyna szyć tylko do tyłu. Pan naprawiacz zażartował, że mam usiąść z drugiej strony maszyny i szyć. Właściwie to długo nie musiałam go namawiać, zrozumiał że maszyna jest mi potrzebna w piątek na kursie. Naprawił ją z dnia na dzień. Na trzeci dzień kursu poszłam bez gotowej poduszki.
Dopiero wczoraj rozstawiłam maszynę i dokończyłam szycie .


 
Wiem oczywiście, że idealnie byłoby gdyby linie na materiale w krateczkę schodziły się. Niestety miałam za mało materiału. Na razie spróbowałam jak zszywa się "zygzaki". Oczywiście trudniej niż zwykłe kwadraciki ;-)